-
za granica? | "donciu" <donald...
Witam,
czy to prawda,ze za granica bardziej korzystne jest placenie karta niz
zamiana PLN na EURO w POLSCE ?
--
Pozdrawiam
www.domagala-akcesoria.pl
-
Re: za granica? | "*piotr'ek*" <piotr*eknusun...
> czy to prawda,ze za granica bardziej korzystne jest placenie karta niz
> zamiana PLN na EURO w POLSCE ?
Zależy jak leży... znaczy się stoi w momencie rozliczenia transakcji.
*
-
Re: za granica? | "Darek" <nie...
> czy to prawda,ze za granica bardziej korzystne jest placenie karta niz
> zamiana PLN na EURO w POLSCE ?
Nie koniecznie i myślę ze raczej nie. Zazwyczaj kurs kantorowy w danej
chwili jest lepszy od bankowego.
Darek
-
Re: za granica? | "Slawek Kos" <slavekk...
Darek
> > czy to prawda,ze za granica bardziej korzystne jest placenie karta niz
> > zamiana PLN na EURO w POLSCE ?
>
> Nie koniecznie i myślę ze raczej nie. Zazwyczaj kurs kantorowy w danej
> chwili jest lepszy od bankowego.
Zazwyczaj polski kantor z dobrym kursem nie jest dostępny za granicą kiedy
mamy wykonać płatność...;-)
IMO JEST bardziej korzystne.
--
-
Re: za granica? | "Szymon" <szymon...
> Zazwyczaj polski kantor z dobrym kursem nie jest dostępny za granicą kiedy
> mamy wykonać płatność...;-)
> IMO JEST bardziej korzystne.
To zależy. Finansowo zazwyczaj jednak kantory mają lepszy kurs. Dodatkowo
zależy za jaką granicą. Jak wysysasz kasę w takiej Rumunii, to cię przeliczą
z lei na eura i potem na złotóweczki - to się nie opłaca. W Unia Europea ja
wolę płacić kartą, bo nigdy nie wiem ile będę potrzebował - różnica kursu
kantoru i banku w bezgotówkowym nie jest znamienna - euro w kantorze
sprzedaliby mi dziś po 3,93 a w moim banku po 3,9361 - przy wakacyjnym 1000
euro to 6zł 10gr na niekorzyść płacenia kartą...
Natomiast wypłacać w bankomacie się zazwyczaj nie opłaca - nigdy nie wiadomo
ile dorąbią prowizji.
Ale w tym roku moja żona postanowiła wypłacić ze swojego pięęęknego konta w
Citi (20zł za historię rachunku biorą!!!) we Włoszech. Dzwonimy do ojczyzny
na infolinię popytać czy na słonecznym bucie mają bankomat coby nie płacić
myta. Dumne "owszem". Via 20-go Septembra. Pakujemy się na skuter, jedziemy
na 20-go Septembra uciekając w międzyczasie karabinierowi pod prąd (bośmy
jechali paskiem dla autobusów). A na 20-go Septembra - owszem Citibank.
Willa, dwa drzwi - inwestycje i karty kredytowe. Na tym się ten bank w
Italii kończy. Nigdzie żadnego oddziału czy bankomatu. Ale nas oblecieli
zaraz na marmurowej podłodze, chcieli usadzać w alcantarowych fotelach przy
kawie w oczekiwaniu na doradcę. No ale żeśmy się nie skusili spijać espresso
właściwym 1500euro-garniturowym-klientom tej tam instytucji, zgrabnie
wyjasniliśmy, że nieporozumienie i poszliśmy do pierwszego lepszego
niebieskiego bankomatu za rogiem. Kosztowało 10 euro, ale to przecież tam
jedno piwo w barze z widokiem na gruzy w centrum.
Co do herezji - nie brać polskiej gotówki za granicę (choć może już być
nieaktualne). Tam nasze papierki są warte mniej (kiepski kurs) i jeszcze
prowizję rąbią często nawet w kantorach. A druga - widziałem na Okęciu fajny
bankomat, euro wypłaca po bandyckim kursie ;)
Pozdro
Szymon